Artykuły

Kundel bury – fajny pies!

Noskowiczki i Noskowicze, witam Was serdecznie i jak zawsze – gorąco zapraszam na spotkanie z książką. Luty to miesiąc, w którym zazwyczaj (choć nie zawsze) zima trzyma na całego: sypie śniegiem, a mrozem szczypie w uszy. Stwarza doskonałe warunki do ślizgania się na lodowisku, zjeżdżania z niższych i wyższych pagórków na nartach i sankach, lepienia bałwanów, a czasem nawet do toczenia zażartych bitew na śnieżki. Jednak po tych wszystkich niezwykle przyjemnych, ale też wyczerpujących aktywnościach dobrze jest odpocząć w fotelu, zagłębiając się w lekturze. Szczególnie, że książka, którą polecam Wam w lutym jest wyjątkowa! Trochę zimowa, trochę przygodowa, trochę wzruszająca, a co najważniejsze, na pewno spodoba się wszystkim, którzy po nią sięgną. Jestem o tym przekonana z dwóch powodów. Po pierwsze: jej autorem jest Adam Wajrak, który napisał wiele fantastycznych, bardzo interesujących książek przyrodniczych. I po drugie: jej głównym bohaterem jest pies Lolek A przecież wszyscy kochamy psy!

Lolek - okładka

Adam Wajrak
Lolek
Wydawnictwo Agora
Warszawa, 2017

Książkę możecie wypożyczyć
w Oddziale dla Dzieci (ul. Wojska Polskiego 41),
Filii nr 3 (ul. Witosa 1 e)
i w Filii nr 4 (ul. Krakowska 124)

No właśnie – wszyscy kochamy psy. Szczeniaczki są urocze i na pewno niektórzy z was (a może nawet większość) uwielbiają spędzać czas na przeglądaniu ich zdjęć w Internecie (oczywiście, to samo dotyczy kotków). Z kolei dorosłe psy to najlepsi przyjaciele, z którymi można fantastycznie się bawić. Pewnie gdybym spytała, kto chce mieć psa, to każda Noskowiczka i każdy Noskowicz podnieśliby ręce w górę. Ale czy ktoś z was pomyślał o tym, że zanim z uroczego szczeniaka wyrośnie dorosły, mądry i dobrze wychowany pies, trzeba przejść długą drogę, na której znajdziecie mnóstwo zniszczonych rzeczy, pogryzionych zeszytów szkolnych i rozerwanych na strzępy trampek… Dodajmy jeszcze dokuczliwy terkot budzika, kiedy chciałoby się pospać troszkę dłużej, a trzeba wyjść na spacer, bo inaczej piesek gotów sprawić nam przykrą niespodziankę. Co wtedy? Czy brnąc o szóstej rano w śnieżnej brei i ciągnąc na smyczy opornego Maksia albo Azorka będziemy tak samo zadowoleni z tego, że mamy kudłatego przyjaciela? Nad tym wszystkim trzeba się dobrze zastanowić, zanim zdecydujemy, że w naszym domu zamieszka pies (albo kot, albo chomik…). A pierwsi właściciele Lolka wcale tego nie zrobili. Po prostu potrzebowali szczeniaka, który kiedyś wyrośnie na psa pilnującego domu. Wzięli więc pierwszego, który do nich podbiegł i na swoje wielkie nieszczęście był to właśnie Lolek.

Lolek - strony

Dlaczego na nieszczęście? – zapytacie. A dlatego, że zaraz na początku znajomości psiaka z ludźmi doszło do strasznej rzeczy, która wynikała trochę z tego, że Lolek nie potrafił jeszcze opanować swoich emocji, trochę z tego, że nie rozumiał, czego się od niego oczekuje, ale najbardziej z tego, że właściciele Lolka nie wiedzieli nic o tym, czego można spodziewać się po wesołym, żywiołowym szczeniaku. Gdy Lolek został przez ludzi zabrany do samochodu, z wielkich emocji zrobił siku, a wtedy jego nowy pan go uderzył. Już chyba sobie wyobrażacie, co było dalej… Zamiast dni wypełnionych zabawą i nauką, zamiast długich spacerów i gonitw po otwartej przestrzeni, pysznego jedzonka, mnóstwa pieszczot i miłości, na Lolka w nowym miejscu czekały buda i łańcuch, krzyki, kopniaki, kuksańce, a czasem nawet bardzo mocne bicie. A poza tym straszny głód, bo nowi właściciele nie rozumieli, że Lolek szybko rośnie i potrzebuje jeść coraz więcej, by mieć dużo energii. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Pewnego zimowego dnia właściciel Lolka podszedł do niego trzymając w ręce coś pachnącego bardzo apetycznie. Wygłodzony psiak prawie zerwał się z łańcucha, byle tylko zaspokoić coraz dotkliwszy głód. Ale zamiast jedzenia, niechcący chwycił w zęby palec swojego właściciela. – „Gryziesz mnie? Zaraz zobaczysz, kundlu!” – wrzasnął mężczyzna i zamierzył się na Lolka… Na szczęście psiak dał radę zerwać łańcuch. Uwolniony z uwięzi wybiegł za ogrodzenie i popędził przed siebie, na oślep przez pola. Gnał tak ile sił, uciekając od ludzi. Jeden dzień, drugi, trzeci, a potem czwarty… Był coraz bardziej głodny i miał coraz mniej sił, wreszcie po dłuższym czasie chciał tylko znaleźć schronienie przed wiatrem i śniegiem, zaciszne miejsce, w którym mógłby spokojnie zasnąć. I znalazł. A Lolka znaleźli ludzie, bowiem miejscem, które sobie wybrał na odpoczynek była szopka przy warsztacie samochodowym, który codziennie odwiedzało wiele osób. Traf chciał, że jednym z klientów warsztatu był również Adam Wajrak.

Kochani, nie będę wam opowiadała, jak potoczyły się dalsze losy Lolka. Zrobi to lepiej jego nowy właściciel. Tak, tak! Bo Lolek nie jest wymyślony, jest najprawdziwszy na świecie i mieszka razem z Adamem Wajrakiem w jego domu w Puszczy Białowieskiej! I wreszcie jest szczęśliwy!

Myślę, że historia Lolka was zaintrygowała i zmusiła do zastanowienia nad tym, że posiadanie psa, tak samo jak każdego innego zwierzęcia, to nie tylko wspaniała zabawa i przygoda, ale przede wszystkim wielka odpowiedzialność. Natomiast warto pamiętać o tym, że gdy zdecydujemy się tę odpowiedzialność podjąć, zyskujemy najwspanialszego na świecie przyjaciela.

Kochani, nie może być inaczej – nasza lutowa łamigłówka musi być związana z psiakami. Dlatego przypomniałam sobie piosenkę pt. „Kundel bury”. Ciekawa jestem, czy ją znacie? Tekst tej piosenki napisała pani Wanda Chotomska, a znajdziecie go na przykład w zbiorze „Pankracy i jego pan śpiewają”. Znajomość piosenki wam się przyda, bowiem pousuwałam z niej pewne słowa, które wy musicie odtworzyć. Kiedy się wam to uda – wpiszcie je w formularz i wyślijcie do biblioteki. Na autorów prawidłowych odpowiedzi czekają nagrody książkowe!

Gdy był mały, to znalazłem go w ogródku
I wyglądał jak czterdzieści dziewięć (1)…:
Taki mały, taki (2)…, nie miał domu ani budy,
Więc go wziąłem, przygarnąłem, no i jest...

Razem ze mną kundel bury
penetruje wszystkie dziury.
Kundel bury, kundel bury,
kundel bury fajny pies.

Gdy jest obiad to o kundlu najpierw myślę,
Jak jest lato, to go czasem kąpię w (3)….
Ma numerek na obroży i wygląda nie najgorzej,
Chociaż czasem ktoś zapyta: „Co to jest?!”

Ludzie mają różne pudle i (4)…,
Ale ja bym nie zamienił się tam z nikim,
Tylko mam troszeczkę żalu, że nie dadzą mu (5)…,
Choć mój kundel to na medal przecież (6)…!

 

Moi drodzy, na tym kończymy nasze spotkanie z „Lolkiem”. Mam nadzieję, że zaprzyjaźniliście się z tym psiakiem i polubiliście go. I że chętnie przeczytacie jego smutną historię ze szczęśliwym zakończeniem. Życzę wam przyjemnej lektury i zapraszam na naszą stronę Z Noskiem w Książce już na początku marca. Do zobaczenia!

Parę słów dla dorosłych

Adam Wajrak to znany autor książek o tematyce przyrodniczej i wielki popularyzator zagadnień związanych z ekologią. Tym razem, opowiadając historię swojego psa Lolka, zwraca uwagę na powszechny, choć wciąż jeszcze zbyt często bagatelizowany, problem odpowiedniej opieki nad zwierzętami. „Lolek” to odpowiednia lektura nie tylko dla młodszych czytelników, również rodzice na pewno dadzą się porwać historii psiaka. Może być ona doskonałym pretekstem do rozmowy o tym, że odpowiedzialność to warunek konieczny przy podejmowaniu decyzji o posiadaniu przez dziecko zwierzęcia. I oczywiście jest to też literatura na wysokim poziomie, zilustrowana wspaniale przez Mariusza Andryszczyka. Polecamy!

 

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
P W Ś C P S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
Początek strony