Artykuły

Wszyscy na pokład!

Czasami na pytanie: Co porabiasz na wakacjach? jedyną odpowiedzią, jaka ciśnie się nam na usta jest: Nic… Nie wyjechaliśmy nad morze, nie wspinamy się po górach, nie poznajemy nowych ludzi i nie przeżywamy niesamowitych przygód. Śpimy trochę dłużej niż w roku szkolnym, no i mamy więcej czasu, bo nie musimy odrabiać zadań domowych, ale poza tym nasz dzień niewiele różni się od jakiejś zwykłej kwietniowej środy albo wrześniowego czwartku. Jak więc poradzić sobie z sytuacją, w której dopadła nas wakacyjna nuda? Odpowiedzią jest sięgnięcie po książkę. Nie tylko dlatego, że czytanie to doskonały sposób na spędzanie czasu. Również dlatego, że w książkach znaleźć można mnóstwo pomysłów na wakacyjne (i nie tylko!) przygody. Wystarczy, że podglądnie się zwykły dzień dzieciaków z Ammerlo…

 

U nas w Ammerlo - okładka

 

Antonia Michaelis
U nas w Ammerlo
Wydawnictwo Egmont
Warszawa, 2007

Książkę możecie wypożyczyć
w Filii nr 4 (ul. Krakowska 124)
i w Oddziale dla Dzieci (ul. Wojska Polskiego 41)

 

 

Ammerlo to malutka miejscowość (ma tylko trzy ulice: Długą, Portową i Kościelną), położona nad zatoką. Jest tam więc i port i molo, i most zwodzony. A przede wszystkim jest tam Luisa i jej przyjaciele: młodszy od Luisy Lukas i starszy Aik (oraz jego trzyletnia siostrzyczka Lenka, która wszędzie za nim drepcze). Choć dzieciaków jest tylko trójka (i Lenka), to wcale, ale to wcale się nie nudzą. Odbywają tajne spotkania w jaskini (która nie jest jaskinią skalistą, lecz krzaczastą), palą tam ogniska (choć jest to zabronione), albo leżą na plecach i patrzą na liście. Czasem obserwują plażowiczów. A czasem muszą przeganiać intruzów… No właśnie! Do Ammerlo bowiem przybył Obcy (a raczej Obca). To Mandy – rówieśniczka Luisy, która przeprowadziła się do Ammerlo z Frankfurtu, ubiera się na różowo, nie jada ryb, nie chodzi po drzewach i na większość pytań odpowiada: Nie sądzę, żeby to była twoja sprawa. Luisa uważa więc, że Mandy w ogóle nie pasuje do dzieci z miasteczka. Ale chłopcy – Aik i Lukas są innego zdania. Tym bardziej, że to Mandy jest osobą, która znajduje na plaży łódź, leżącą „na brzuchu” – choć oczywiście łodzie nie mają brzucha. I nie byłoby w tym absolutnie nic dziwnego (w końcu gdzie by ta łódź miała „odpoczywać”, jak nie na plaży ☺), gdyby nie fakt, że na jej zielonej burcie przyczepiono kawałek kartonu, na którym widniał napis: Do wzięcia od zaraz! Razem z łodzią pozostawiono liny, wiosła i maszt. I gdyby dzieciaki miały jeszcze żagiel, mogłyby popłynąć na najprawdziwszą morską wyprawę!

 

U nas w Ammarelo - strony

 

Od chwili, w której opowiedziała Luisie, Lukasowi i Aikowi (i Lence) o porzuconej na plaży łodzi, Mandy zostaje zaakceptowana przez dzieciaki z Ammerlo i uznana za pełnoprawną towarzyszkę zabaw. Chociaż trzeba zaznaczyć, że Luisa nie do końca się zgadza z taką decyzją Aika i Lukasa, i cały czas uważa, że brak umiejętności wspinania się na drzewa jest poważną wadą Mandy. Bo Luisa wspina się doskonale! I to nie tylko po drzewach! Kiedy na przykład trzeba z dachu kościoła ściągnąć kota, to nie kto inny, a właśnie Luisa… Chociaż niezupełnie… Tak naprawdę pierwszy na ratunek kotu rusza student Frederick, który bardzo chce zaimponować swoją odwagą Ann Kathrin (starszej siostrze Luisy), w której się skrycie podkochuje. Ale kiedy już dociera na sam szczyt kościelnego dachu, przypomina sobie o własnym lęku wysokości... W efekcie Luisa ściąga z dachu nie tylko kota, ale i studenta! Zostaje bohaterką Ammerlo do czasu, kiedy Lukas pomaga zorganizować przeprawę na drugą stronę zwodzonego mostu, który się zepsuł. Tak, tak! Aż trudno zdecydować, czy odważniejszym wyczynem jest wspięcie się na dach kościoła, czy przedostanie się po linie na drugi brzeg rzeki. Szkoda, że mama Lukasa tego nie widziała. A nie widziała, bo podróżuje po świecie, skąd wysyła do Ammerlo pocztówki z opisem swoich przygód.


Kochani, ale nie zapominajmy o łodzi! Bowiem czwórka dzieciaków (i Lenka) cały czas poszukuje dla niej żagla. Czy uda się znaleźć coś, co pozwoliłoby im pożeglować na pełne morze? Czy wyjaśni się, kto podarował im łódź? Czy Luisa i Mandy znajdą wreszcie wspólny język? Czy student Frederick ośmieli się i zaprzyjaźni z Ann Kathrin? I jaką tajemnicę skrywa tato Lukasa? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce „U nas w Ammerlo”. A jeśli opowieść o wesołej gromadce dzieciaków spodoba Wam się tak bardzo, jak mnie, to sięgnijcie po jej kontynuację – „Lato w Ammerlo”. Gwarantuję, że będziecie świetnie się bawić czytając, a oprócz tego znajdziecie w książkach pani Antoni Michaelis mnóstwo pomysłów na ciekawe spędzanie czasu! W sam raz na wakacje!


Życzę Wam więc przyjemnej lektury i przypominam: kolejna książka będzie czekać na Was na naszej stronie już w sierpniu. Do zobaczenia!

Parę słów dla dorosłych

„U nas w Ammerlo” to książka wyjątkowa. Podobna w klimacie do „Dzieci z Bullerbyn”, porusza jednak wiele bardzo poważnych tematów, których brakowało w opisie sielankowego dzieciństwa u Lindgren. Antonia Michaelis nie stroni bowiem od współczesnej problematyki, np. braku akceptacji wśród rówieśników (Luisa vs. Mandy), rozwodu rodziców (Lukas), trudnych relacji z chłodnym emocjonalnie, wyobcowanym, niezainteresowanym ojcem (znowu Lukas). Jednocześnie autorka pokazuje, że mali mieszkańcy Ammerlo mogą w rozwiązywaniu problemów liczyć na wsparcie rówieśników, rodziny i sąsiadów. Podkreśla tym samym nie do przecenienia rolę środowiska lokalnego w budowaniu samodzielności, poczucia własnej wartości i sprawczości u młodego człowieka. Oczywiście, te ważne tematy ukryte są pod niezwykle humorystycznymi opisami zabaw i przygód, jakie dzieciarnia z Ammerlo przeżywa, czy też raczej – jakie potrafi dostrzec w pozornie zwykłej, nierzadko nudnej rzeczywistości. Gwarantujemy, że również dorosłym czytelnikom przygody grupy przyjaciół z Ammerlo przypadną do gustu.

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
P W Ś C P S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
Początek strony