Kto porwał kotkę? Kto ją odnalazł? Przeczytaj książkę - dowiesz się zaraz!

Kochani, jak ten czas szybko leci! Ledwo przyzwyczailiśmy się do długich, ciemnych, listopadowych wieczorów, a tu już nadszedł grudzień. I zaczęła się przedświąteczna gorączka – wystawy sklepowe błyskają światełkami, z głośników w galeriach handlowych rozbrzmiewają świąteczne piosenki i wszyscy przekonują nas, że powinniśmy kupić mnóstwo rzeczy, bez których tegoroczne święta będą nieważne: skarpetki z bałwankami, żel pod prysznic o zapachu pierników i pluszowe rogi renifera w prezencie dla dziadka.

Myślę, że trzeba od tego świątecznego harmidru nieco odpocząć... A przy czym najlepiej odpoczywa każda Noskowiczka i każdy Noskowicz? Przy książkach, oczywiście! W grudniu zachęcam was do lektury książki pani Beaty Sarnowskiej pt. „Tajemnica zaginionej kotki”, która przeniesie nas z grudniowego, przedświątecznego Krosna do wakacyjnego Olsztyna.

Tajemnica zaginionej kotki - okładka

Beata Sarnowska
Tajemnica zaginionej kotki
Wydawnictwo Skrzat
Kraków, 2016

Książkę możecie wypożyczyć
w Oddziale dla Dzieci (ul. Wojska Polskiego 41),
Filii nr 1 (ul. Decowskiego 42),
Filii nr 2 (ul. Grunwaldzka 2),
Filii nr 3 (ul. Witosa 1 e)
i w Filii nr 4 (ul. Krakowska 124).

Kamila (która woli, gdy nazywa się ją Kamą) i jej przyjaciółka Zuzia obiecały zaprzyjaźnionej bibliotekarce - pani Małgosi, że podczas jej nieobecności zaopiekują się jej kotką Teosią. I bardzo dobrze wychodziła im ta opieka. Dokarmiały Teosię, aż miło! Najedzona, wygłaskana, zadowolona kotka zajmowała całą uwagę dziewczynek... no, prawie całą. Bowiem Kama z Zuzą podlewały też kwiatki pani Małgosi. Właśnie wyszły na balkon, żeby nawodnić kwitnące rośliny, gdy zobaczyli je chłopcy - Święty, czyli Wojtek (brat Zuzi) i Chudy - Krzysiek Dolatek. „Chodźcie z nami zagrać!”, krzyknął Chudy, a Kama, która uwielbiała piłkę nożną, nie dała się długo prosić. Dziewczynki w pośpiechu wybiegły na boisko. Grały i grały, i grały... aż nagle Kamila uświadomiła sobie, że wychodząc w pośpiechu z mieszkania pani Małgosi, nie zamknęły drzwi balkonowych. Kiedy Kamila i Zuzia wróciły do mieszkania bibliotekarki, by naprawić swój błąd, okazało się, że może mieć on straszne konsekwencje. Bowiem Teosia zniknęła!

Może zeskoczyła z balkonu na podwórko i teraz spaceruje, ciesząc się świeżym powietrzem i przestrzenią? Ale Teosia to kot domowy, rasowy (rosyjski niebieski!), nieprzyzwyczajony do samotnych wycieczek i dlatego nie zna okolicy. Dzieciaki (do dziewczyn dołączyli oczywiście Wojtek i Krzysiek) zaczęły więc gorączkowe poszukiwania kotki na placu zabaw, na parkingu, w garażach... Nic! I kiedy Kamili zaczęło się wydawać, że konsekwencje jej gapiostwa, roztrzepania i nieodpowiedzialności będą straszne - rozgniewana bibliotekarka zedrze z niej skórę, a organizacje przeciwdziałające przemocy wobec zwierząt wtrącą ją do więzienia - jej komórka zapikała sygnałem przychodzącej wiadomości. Sms był bardzo tajemniczy i trochę złowieszczy - sugerował, że Teosia została porwana i, żeby ją odzyskać, Kamila, Zuzka, Wojtek i Krzysiek będą musieli nieźle się nagłówkować!

Tajemnica zaginionej kotki

Wiadomość, wysłana na telefon Kamy przez porywacza, Teośki zaprowadziła poszukiwaczy kotki do olsztyńskiej biblioteki. A tam na dzieciaki czekała... nie, nie Teosia (to byłoby zbyt proste), ale kolejna wiadomość - tym razem w formie listu. List również krył w sobie łamigłówkę, której rozszyfrowanie prowadziło do kolejnego miejsca i... kolejnego zadania, polegającego a to na łamaniu szyfru, a to na odgadywaniu zagadki. I może cała ta gra byłaby bardzo ciekawa, gdyby stawką nie było w niej bezpieczeństwo i zdrowie Teosi.

Kochani, oczywiście nie zdradzę Wam, jak skończyła się ta mrożąca krew w żyłach, kryminalna przygoda Kamy, Zuzy, Świętego i Chudego (choć jednak uspokoję was - kotce nie stała się krzywda!). Myślę, że z wielką przyjemnością przeczytacie o tym sami!

Myślę też, że podczas czytania będą wam przychodzić do głowy różne myśli. O tym, jak powinno opiekować się zwierzętami i jak postępować w przypadku ich zaginięcia. O tym, jak nie nudzić się we własnym mieście. I o tym, czy naprawdę dobrze znamy jego historię, biografie słynnych osób z nim związanych, czy moglibyśmy bez najmniejszego problemu wcielić się w rolę przewodnika i oprowadzić po naszym mieście kuzyna mieszkającego na drugim końcu Polski. Poszukiwacze Teośki dzięki swojej przygodzie dowiedzieli się co nieco o historii, legendach i zabytkach Olsztyna. A wy? Czy wiecie, jaka jest historia, legendy i zabytki Krosna? Jeśli tak - bez trudu odpowiecie na pytania, które są naszą grudniową noskową łamigłówką. Prawidłowe odpowiedzi wpiszcie w formularz i wyślijcie go do biblioteki. Jak co miesiąc na ich autorów czekają nagrody książkowe!

 

  1. Dwa zwierzęta w herbie Krosna - jedno królem jest przestworzy,
    drugie zaś swym groźnym rykiem największego śmiałka trwoży.
    Pomyśl chwilę albo dwie, powiedz, jak zwą one się?
  2. Krosno nasze tym zachwyca, że na rynku ma podcienia
    I dlatego inne miasto przypomina do złudzenia.
    Choć tu Wisłok zamiast Wisły, no i u nas nie ma smoków,
    To i tak o Krośnie mówią, że to taki mały...
  3. Cóż to za muzeum dziwne? Tu spróbujesz swoich sił
    W szkła dmuchaniu tak jak gdybyś prawdziwym hutnikiem był.
    Dowiesz się jak zrobić witraż oraz jak się szkło szlifuje,
    Więc nie zwlekaj, lecz idź zwiedzać - ono w Krośnie się znajduje!
  4. Niedaleko miasta Krosna, gdzie Odrzykoń i Korczyna
    Stoi sobie stary zamek, a raczej zamku ruina.
    Jak nazywa się, czy wiecie? Jeśli chcecie podpowiedzi
    To wam powiem, że w tej nazwie kamień na kamieniu siedzi.
  5. Jest na mapie Krosna miejsce, które każdy uczeń zna.
    Gdy przeczytać ma lekturę, to tu co sił w nogach gna!
    Albo gdy dla mamy książkę wypożyczyć jakąś trzeba
    To tam idzie! Przecież książki nie spadają same z nieba!
    Bardzo prosta ta zagadka, oj zbyt prosta nawet chyba!
    Przecież wszyscy dobrze wiecie, jak to miejsce się nazywa!

 

Kochani, pora kończyć nasze grudniowe spotkanie. Zapraszam Was na stronę Z Noskiem w Książce już za miesiąc w całkiem nowym roku 2017, w którym będę namawiała (choć przecież do tego nie trzeba namawiać!) do czytania całkiem nowych, fantastycznych książek! Do zobaczenia!

Parę słów dla dorosłych

Książka „Tajemnica zaginionej kotki” to debiut pochodzącej z Olsztyna Beaty Sarnowskiej, który jednocześnie otwiera możliwość kontynuacji przygód czwórki bohaterów w kolejnych książkach dla dzieci. To, co zwraca uwagę w „Tajemnicy…”, to nie tylko ciekawa, wartka akcja, opierająca się na idei questingu - terenowej gry miejskiej, ale również zainteresowanie młodego czytelnika historią a także poruszenie problemu odpowiedzialności dziecka za zwierzę. Tematy różne, jednak idealnie skomponowane, sprawiają, że książka Sarnowskiej bawi, uczy i wychowuje. Polecamy!

 

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
P W Ś C P S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
Początek strony